Gdy za oknem szaro, zimno i wietrznie nie ma się ochoty na nic, jak tylko na kubek gorącego kakao, książkę w ręce i bycie burritem, owiniętym kocem. No właśnie KAKAO. W ciągu tego tygodnia wypiłam z dobre 5 kubków tego cudownego, ale jakże kalorycznego napoju. Póki co nie stanęłam na wagę, bo aż się boję, co mi pokaże.

Gdyby tego było mało postanowiłam odstawić koktajle Limveny. Teraz wiem, że był to bardzo głupi pomysł. Zastępowały co prawda tylko dwa posiłki w ciągu dnia, jednak pomagały mi z moim wilczym apetytem. Bardzo przekroczyłam moje 1500 kalorii na dzień. Tu wypite wyżej wspomniane kakao, tutaj ciasto zjedzone na wypadzie z koleżankami. Mówiłam sobie wtedy, że przecież parę kalorii więcej mi nie zaszkodzi. Chyba jednak się myliłam. Razem z Wami wchodzę na wagę.

Uwaga, uwaga….. NIE WIERZE!!!!! 89,5 KILOGRAMÓW! Jak to możliwe?! Widać, dobrze postąpiłam z odstawieniem koktajli J

Ciągle nie dowierzam w te cyfry wyświetlone na blacie wagi… 10 kilogramów mniej. W tak krótkim czasie. Jestem taka szczęśliwa, że aż mam ochotę krzyczeć!!! Dziś już nic nie sprawi, że powróci moja jesienna chandra! J