W tym tygodniu skończyłam 27 lat. Szkoda, że czasu nie można cofnąć…. Jednak z każdym dniem zaczynam czuć się bardziej dojrzałą i kobiecą osobą. Postanowiłam, że skoro jestem w połowie 3 etapu wybiorę się na zakupy i sprawdzę, czy marketowe lustra zaczynają mnie kochać. Muszę przyznać, że ku mojemu miłemu zaskoczeniu, zaczynamy stawać się przyjaciółmi. Z jednej strony, jest to dość duży minus, gdyż dobry kawałek mojej wypłaty został wydany na nowe, chudsze ubrania, w których czuję się piękniejsza i pewniejsza siebie. Jednak są również i plusy tego działania. Mój Mężczyzna patrzy się na mnie łakomo, co bardzo mi schlebia J

Już czuję się lepiej, waga zmniejszyła się o kolejne dwa kilogramy, więc jest lepiej, niż dobrze J Coraz więcej czasu spędzam na gotowaniu nowości, mam również przystojnego pomocnika u boku, dzięki każda potrawa smakuje lepiej. Wydaje mi się, że zbliżamy się do momentu wspólnego mieszkania. Bardzo bym tego chciała i jestem więcej niż pewna, że dzięki temu uda mi się schudnąć jeszcze więcej i nie będę miała tylu załamań. W końcu będę pod jednym dachem z moim osobistym trenerem, który jeżeli chodzi o sprawy diety jest BAAAAAAAAAAAAAARDZO  rygorystyczny, ale dziękuję mu za to.

Zapomniałam wspomnieć o mojej wspaniałej rodzinie, która od początku wspiera mnie w walce i w dniu urodzin, również mnie nie zawiedli. Specjalnie dla mnie przygotowali marchewkowe ciasto, przepyszne ogórkowe przekąski i mojego ulubionego ostatnio łososia na parze z warzywkami. W ramach podzięki przygotowałam dla nich pyszne drinki na bazie wody i soków z cytrusów. To był naprawdę dobry wieczór i mam nadzieję, że takich będzie więcej!

Chcę podziękować i Wam, moje Kochane Dziewczyny. Za te wszystkie słowa otuchy, za maile, za to, że przekazujecie i swoje historie i doświadczenia, mówicie o wzlotach i upadkach. Nie macie pojęcia, jak bardzo mi to pomaga. Bardzo Wam dziękuję i mam nadzieje, że nie znudzę Wam się przed końcem mojej podróży do upragnionej sylwetki J.